Dlaczego książęca, a nie rycerska?

 

(...) choć średniowieczna wieża w Siedlęcinie doczekała się wielu publikacji, jak dotąd nie pojawiła się w nich poważniejsza dyskusja z przypisywaną jej „rycerskością”.

Kilka lat temu, kiedy w siedlęcińskiej wieży pojawił się nowy gospodarz, jego działania prócz podjęcia prac remontowych i porządkowych, objęły również zmianę powszechnie funkcjonującej nazwy „wieża rycerska”, na „wieża książęca”. Nie stał jednak za tym chwyt marketingowy, ale próba wskazania jakby niezauważanej dotąd, a przynajmniej nie docenianej należycie, pozycji fundatora wieży. Fundatora, który swoją osobą wyróżnia wieżę w Siedlęcinie na tle innych obiektów mieszkalnych tego typu na Śląsku, które rzeczywiście są fundacjami rycerskimi. W tym miejscu zaznaczmy, że głównym założeniem dla dalszych rozważań jest uznanie, iż atrybucja wieży – uznanie jej za „książęcą” lub „rycerską”, powinna wynikać z pozycji tego, kto ją wzniósł, a nie tego, kto w późniejszych czasach ją zamieszkiwał.

Do początku XXI w. faktycznie brak było jednoznacznych przesłanek wskazujących na rolę książąt jaworskich jako inicjatorów budowy i fundatorów siedlęcińskiej wieży. Dopiero ostatnie ustalenia historyków architektury, między innymi w oparciu o wyniki ekspertyz dendrochronologicznych (datowanie drewna na podstawie słojów), a także opracowania historyków sztuki, analizujących średniowieczne malowidła we wnętrzu wieży, stały się silnymi argumentami, popierającymi tezę o jej książęcym rodowodzie i w efekcie dały podstawy do wykreślenia z jej nazwy powszechnie stosowanego epitetu „rycerska”.

Problem konieczności weryfikacji atrybucji siedlęcińskiej wieży zauważyli choćby autorzy „Leksykonu Zamków w Polsce” twierdząc, iż „mimo udowodnionego związku donżonowego zamku z książętami świdnicko-jaworskimi obiekt [wieża w Siedlęcinie – przyp. autora] w popularnej literaturze nadal występuje jako 'wieża rycerska'(1).

Nagrobek księcia Henryka I i księżnej Agnieszki w Lwówku Śląskim

Małgorzata Chorowska w pracy poświęconej architekturze średniowiecznych rezydencji na Śląsku podaje początek XIV w. (krótko po 1314 roku) jako czas budowy wieży w Siedlęcinie i uznaje ją za inwestycję najpewniej Henryka I, który w 1312 roku objął władzę w księstwie jaworskim (2). Swoje datowanie oparła m.in. na wspomnianych powyżej wynikach badań dendrochronologicznych stropów wieży. Ekspertyza wykazała bowiem, że belki nad parterem wykonano z drzew ściętych w 1313 roku, natomiast nad I, II i III piętrem z drzew ściętych w 1314 roku. Patrząc na nie obecnie, należy jednoznacznie stwierdzić, że nie może być mowy o wtórnym wykorzystaniu drewna konstrukcyjnego, pochodzącego ze starszej budowli (jednakowe belki o dużych przekrojach, brak śladów wcześniejszego użytkowania).

Jacek Witkowski, który poddał wnikliwej analizie arturiańskie malowidła, zachowane na jej II piętrze, w trakcie pisania swojej książki nie mógł jeszcze znać wyników ekspertyzy dendrochronologicznej. Dlatego, opierając się na detalu architektonicznym datował wieżę szeroko - na cały XIV w. (choć dalej datował malowidła już bardziej szczegółowo na lata 40-te XIV w. - ściślej lata 1345-1346; fakt przerwania prac nad malowidłami i ich nieukończenia łączył ze śmiercią fundatora, którego widział w osobie księcia Henryka I jaworskiego) (3). Także arturiańska tematyka i poziom artystyczny malowideł musiały świadczyć o wysokiej pozycji fundatora, a sugerowany przez Witkowskiego bezpośredni udział w ich powstaniu artystów szwajcarskich (co uprawdopodabniają szwajcarskie koneksje książąt świdnicko-jaworskich) (4), stanowiły kolejne silne argumenty za osobą księcia jako fundatora malowideł i wieży. Wreszcie omówione w książce bliskie (i ściśle datowane) analogie potwierdzają powstanie siedlęcińskiego cyklu Lancelota w latach 40-tych XIV w.

Jako że w chwili śmierci księcia wieża stała i prowadzono w niej prace nad dekoracją malarską, bazując na wynikach datowania belek stropowych oraz malowideł, okres jej powstania należy zamknąć w ramach - nie szerzej niż: po 1314 i przed 1345 rokiem (i to raczej bliżej pierwszej z tych dat). Śmierć Henryka I nie zakończyła książęcego etapu dziejów wieży, gdyż z rąk tych w rycerskie miała przejść dopiero po więcej niż 20 latach - w roku 1369, kiedy księżna Agnieszka - wdowa po sukcesorze Henryka I - Bolku II Małym, księciu świdnickim i jaworskim, sprzedała wieżę wraz z folwarkiem Jenchinowi von Redern (5).

W dyskusji nie wolno pominąć jeszcze argumentu - skali założenia i rozmachu architektonicznego całej realizacji (jest to jedna z największych wież mieszkalnych w Europie środkowej - wzniesiona na planie prostokąta o wymiarach 15 x 20,2 m).

Z całą pewnością więc w 1369 roku, kiedy Siedlęcin przechodzi w ręce von Redernów, musiała już w nim istnieć murowana siedziba z malowidłami – donżon książęcy, który właśnie ze względu na wyróżniający go spośród innych śląskich wież status winien być nazywany książęcą wieżą mieszkalną, która dopiero później stała się własnością rycerską.



1 L. Kajzer, St. Kołodziejski, J. Salm, Leksykon zamków w Polsce, Warszawa 2001, s. 452

2 M. Chorowska, Rezydencje średniowieczne na Śląsku. Zamki, pałace, wieże mieszkalne, Wrocław 2003, s. 122

3 J. Witkowski, Szlachetna a wielce żałosna opowieść o Panu Lancelocie z Jeziora, Wrocław 2002, s. 55

4 Tamże s. 49

5 T. Jurek, Obce rycerstwo na Śląsku, Poznań 1996, s. 273

 

na podstawie artykułu Przemysława Nocunia, opublikowanego w miesięczniku "Sudety" 4/2010